6. Poznań Półmaraton oczami Magdy

Zrzut-ekranu-2013-04-8-o-19.01.39
 

Autor: Magda

Kolejny półmaraton przeszedł do historii. Plan był prosty: trzymam się zająca z balonem 1:40 i nie tracę go z oczu. Plan spalił na panewce bo zając uciekł już na starcie i tyle go widziałam. Kiedy jednak wyprzedził mnie ten z balonem 1:50 zalał mnie zimny pot, a w myślach krzyczałam „Ja ci jeszcze pokażę, ty pejsmejkerze”.

Pogoda 7 kwietnia była jak z żurnala. Piękne, czyste niebo, słońce i całkiem ciepło. Na miejsce dotarłam dość późno i brzydko odbębniłam rozgrzewkę. W sektorze 1:40 nerwowo odliczałam wraz z Zosią czas, który pozostał do wystrzału symbolizującego start. Pierwsze  2 kilometry to była walka o swoje miejsce w peletonie. Biegłam zachowawczo pamiętając o wcześniejszych doświadczeniach, że nie można dać się ponieść emocjom i lecieć za tłumem. Rekordową frekwencję dało się wyraźnie odczuć. Na 3. kilometrze zaczęłam nieśmiało przyspieszać. Biegło mi się bardzo dobrze i miałam mnóstwo sił i entuzjazmu w zanadrzu. Nie odczułam nawet podbiegu na Hetmańskiej, który zawsze budzi pewien niepokój. Pierwsze 10 km udało mi się przebiec poniżej 50 minut, co wzięłam za dobrą monetę. W okolicach 12 km dostałam skrzydeł i dość niespodziewanie, bo już na 14 km (Droga Dębińska) czułam jakby ktoś mi je bezczelnie podciął. Miałam za sobą 2/3 trasy i uznałam, że głupio byłoby się poddać. Postanowiłam więc zawalczyć o 1:45:XX.
Na trasie nie napotkałam żadnych niespodzianek. Znam jej profil doskonale z poprzedniej połówki i maratonów. Wiem, gdzie spodziewać się kibiców, a gdzie można liczyć wyłącznie na muzyczny doping. 
Tym razem postawiłam na to, co oferują punkty żywieniowe. Na 10 km zjadłam kawałek czekolady i popiłam izotonikiem, co przypłaciłam mdłościami. Na następnych punktach nie powtórzyłam tej kombinacji. 
Na ostatnich kilometrach kolano wysyłało wyraźne sygnały, że czas zakończyć bieg. Ja jednak nawet nie myślałam o tym, aby się zatrzymać. Od 18 km walczyłam o utrzymanie tempa w granicach 4:50-5:00/km. 20 km dłużył się najbardziej, a ja nie wykrzesałam już siły na spektakularny sprint na finiszu. Na metę wpadłam z czasem 1:45:09 netto. Tym samym poprawiłam swój PB o 2 minuty. Tylko i aż dwie minuty. Miałam wrażenie, że w tym roku pobiegłam lepiej i szybciej, a tu tylko 2 minuty lepiej. Jestem jednak zadowolona z biegu i wyniku. Niepokoi mnie ból kolana i dlatego postanowiłam nieco odpuścić i co ważniejsze trenować mądrzej.
Cieszę się, że zobaczyłam tyle znajomych twarzy. Był to także dopiero mój drugi wspólny start z Zosią. 
Organizacja: Poznań ma doświadczenie w organizacji imprez biegowych i pewnie nie bez powodu każdego roku startuje tutaj coraz więcej osób (z pewnością również ma na to wpływ rosnąca popularność biegania). Co mi się podobało? Na pewno sprawne wydawanie pakietów startowych i bardzo dobra praca wolontariuszy. Zauważyłam także więcej ratowników medycznych na trasie (niepokojąco często słychać było niestety syreny pogotowia).
W tym roku dało się odczuć większą liczbę startujących, co zaowocowało dość dużym ściskiem w trakcie przebiegania przez tzw. wąskie gardła. Nie jest to zresztą tylko moja opinia, ale wielu osób startujących w niedzielny poranek. Może czas pomyśleć nad zmianą trasy? Liczba zawodników nieustannie się powiększa, a wielu kibiców już zapowiedziało swój start za rok.
Pakiet startowy: w cenie 60 zł otrzymujemy koszulkę, medal, gąbkę (jeszcze nie widziałam, by ktoś z nią biegał), chip, napoje i jedzenie na trasie, posiłek i napoje po biegu, folię termiczną. Najwyraźniej zmienił się producent koszulek technicznych i w tym roku była zarówno rozmiarówka męska i damska. 
Kibice: Na początku trasy kibiców właściwie nie było. Być może wystraszyła ich wczesna pora startu. Później było już tylko lepiej, a gorący doping pomagał wielu z nas przełamywać wewnętrzne słabości. Boję się jednak, że wielu kibicom tak bardzo spodobał się bieg, że sami za rok wystartują. I kto wtedy będzie kibicował?


Podsumowanie:

5 km- 00:25:36
10 km- 00:49:31
15 km- 01:14:19
21,97 km- 01:45:09
miejsce (kobiety): 73/1129
miejsce w kategorii K18: 29

www.maratonczyk.pl
W oczekiwaniu na….
Z Ewą Marią- naszą wierną Czytelniczką, która zaraża optymizmem i energią

Where is Wally?


Specjalnie zaprojektowana koszulka od Zosi

  • Anonymous

    Chyba za wolno biegłam, skoro miałam tyle energii na mecie ;P Dzięki za umieszczenie fotki! świetny półmaraton, a najbardziej cieszyło długo wyczekiwane przez wszystkich słońce! Teraz już będzie tylko łatwiej, bo zimę żegnamy ozięble ;-) Kobiety biegają i na wiosenne spotkania z Wami czekają! Ewka (czyli oficjalnie Ewa Maria) ;-)

  • Anonymous

    a ja byłam zła, że nie mam zdjęcia z obiema KB…no i przypadkiem udało się! :P

    PS JA BĘDĘ WCIĄZ KIBICOWAĆ! :)

    P.

  • http://www.blogger.com/profile/18378951334966854368 Siaśka

    mój czas był gorszy, ale to był mój pierwszy półmaraton :D i drugie w życie 20km :D
    ja jestem zachwycona :D

  • http://www.blogger.com/profile/09226909172640097969 Gohs

    Piękny czas, gratuluję i podziwiam :) Ja dobiegłam do mety swojego półmaratonu prawie równo godzinę później :P

  • http://www.blogger.com/profile/13168378469690640097 Mała rzecz a cieszy

    Kibicowałam :)

  • http://www.blogger.com/profile/06262657188082948517 Hanna

    Gratulacje!!! :) Moje pierwsze koty za płoty 2:20:41
    Miało być poniżej 2:20, ale czy te 41 s cokolwiek zmieniło? ;)
    Wiosnę przywołaliśmy! :)

  • Boża

    Gratulacje! ;)
    Za wytrwałość na trasie i za wytrwałość w prowadzeniu bloga!

    Doskonale rozumiem ból „uciekających baloników”, bo gdy na 12 km uciekły mi fioletowe 2:15 pomyślałam sobie „hmmm chyba musiały się przebić”;P
    Udało się dobiec na 2:23 po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni!!!

    Super półmaraton i super wpis;)

  • http://www.blogger.com/profile/01902966977644062072 justdoit

    Fantastyczny czas, ja na taki muszę jeszcze sporo pracować. Jednak myślę, że za rok sama wystartuje w poznańskim półmaratonie :)

    Najważniejsze to, że dobiegłaś do mety, a nie szłaś :)

  • http://bliczek.pl/ Dorota

    Gratulacje!! Super czas :) jak przeczytałam o tej czekoladzie i mdłościach to się trochę przestraszyłam ;)

  • http://www.blogger.com/profile/16196536057835677324 Paquinha

    :) Gratulacje.

    Bardzo dziękuję za tabelkę z tempem i tętnem.
    Mam jakieś zboczenie na punkcie liczb i zestawień :)

  • http://www.blogger.com/profile/15473776749277019621 Beata Kamińska

    Gratuluje Dziewczyny:) Magda Tobie za swietny czas!! 1:45:xx to jest prawdziwy wyczyn! A Tobie Zosiu ze sie nie poddalas, ze mimo „betonowy nog”;) jak to swietnie nazwalas powalczylas i dobieglas do mety! Zyciowki moze nie bylo ale Medal z Rzymu z poczatku marca jest w Twojej kolekcji ktorego niejedna z Nas Tobie pocichu „zazdrosc”;))
    Sciskam Was!
    Betty

 

Your browser is out of date. It has security vulnerabilities and may not display all features on this site and other sites.

Please update your browser using one of modern browsers (Google Chrome, Opera, Firefox, IE 10).

X