Relacja z niesamowitego półmaratonu w Chrzypsku Wielkim

IMG_0646
 

Relacja Magdy

To był dopiero mój drugi start w tym roku, czułam więc lekki stres, dokładnie taki jak przed debiutem. Z tą różnicą, że wiedziałam co mnie czeka. Ale od początku. Rano nic nie wskazywało na to w jakich warunkach przyjdzie nam biec. Przyjemny chłód i niezbyt natrętne słońce były zapowiedzią całkiem obiecującego biegu. Do godziny 10 wszystko się jednak zmieniło. Słońce zaczęło grzać, a powietrze stanęło. Wraz z grupą 250 innych biegaczy wystartowaliśmy punktualnie o 10. Pierwsze kilometry nie zwiastowały nadchodzącej klęski. Znałam tę trasę dobrze z poprzedniej edycji biegu, więc wiedziałam czego się spodziewać. Czułam jednak, że nie będzie to bieg życia. Kolejne kilometry,  kolejne podbiegi i coraz wyższa temperatura wzbudziły we mnie poczucie rezygnacji i podejście „byle do mety”. Byłam zła na siebie, że nie zadbałam o nakrycie głowy, a przyszło nam biec w zdecydowanej większości na niezacienionym terenie. Na 9. kilometrze tuż przed nami jedna z dziewczyn zasłabła. Na szczęście okazało się, że wszystko było w porządku, po kilku minutach przyjechała do niej karetka. Ja sam poczułam, że opadam z sił i jest mi coraz słabiej. Bardzo poważnie chciałam poprzestać na dystansie 10 km 550 m (bieg odbywał się na dystansie półmaratonu i ćwierćmaratonu). Po kilku minutach podjęłyśmy z Zosią decyzję, że spróbujemy przebiec półmaraton, choćby w czasie 3 godzin.



Drugą pętlę potraktowałyśmy już tylko jako zabawę, podczas której robiłyśmy zdjęcia i rozmawiałyśmy z innymi uczestnikami, w chwilach słabości maszerowałyśmy. Summa summarum dobiegłyśmy z identycznym czasem, nieco ponad 2 godziny. Ku naszemu zdziwieniu ten czas zapewnił nam drugie i trzecie miejsce na podium w naszej kategorii wiekowej. Profil trasy oceniam jako bardzo trudny. Bieg nie miał właściwie nic wspólnego z biegiem ulicznym. Było mnóstwo podbiegów i piasku. Potraktowałyśmy go jako dobry trening do maratonu. Trasa mimo swojej trudności zachwyca malowniczością. Chciałabym mieć okazję częściej biegać w miejscach takich jak to. Bardzo cieszę się, że udało nam się przebiec po raz pierwszy całą trasę razem. Sama na pewno nie dałabym zrobić drugiej pętli i na pewno zakończyłabym bieg po 10 km.

Na 14 kilometrze w oczekiwaniu na punkt żywieniowy


Relacja Zosi
Spontaniczny udział w półmaratonie w Chrzypsku Wielkim był chyba jednym, z najlepszych w mojej biegowej ‘karierze’. Dopiero w tym tygodniu opłaciłam start, a decyzję podjęłam (dzięki pomocy Magdy) w piątek wieczorem. Wspólnie z Magdą zmotywowałyśmy się do wczesnej pobudki, aby po godzinie 7 wyruszyć w podróż. Po godzinie 8 dojechaliśmy do celu. Nie obyło się bez przygód na początku – kiedy poszliśmy odebrać nasze pakiety startowe (w skład których wchodził izotonik, wafelek Waza oraz numer startowy i czip) okazało się, że zaspany biegacz-kierowca przytarł Magdy samochód. No cóż bywa, niestety. Udało się wszystko w miarę szybko załatwić i mogliśmy pójść w stronę startu. Bieg odbył się na dwóch dystansach – ćwierćmaratnu (1 runda) oraz półmaratonu (2 rundy), wyruszyliśmy punktualnie, w pełnym słońcu, o godzinie 10:00. 
Już po pierwszych metrach wiedziałam, że to nie będzie łatwy bieg. Trasa piękna i malownicza, krajobrazy zapierające dech w piersiach, ale naprawdę trudna. Na początku, a jak tak myślę to i w środku i na końcu był piasek. Było bardzo dużo podbiegów i to takich naprawdę poważnych, przynajmniej dla mnie. Mało cienia, a coraz wyższa temperatura dawała o sobie znać. Obecność Magdy jednak bardzo dużo mi dawała, wzajemnie się motywowałyśmy i dodawałyśmy sił. Pod koniec pierwszej rundy, na około 9 km przed nami zemdlała znajoma nam dziewczyna (przepraszam, nie pamiętam imienia!) Od razu do niej pobiegłyśmy, wołałyśmy po pomoc i zrobiłyśmy, co tylko mogłyśmy, dopóki nie pojawiła się pomoc. Ciężko jest opisać to, co dzieje się w głowie, kiedy widzisz jak ktoś, kogo znasz upada na ziemie. Zaczęłyśmy rozważać zakończenie biegu po pierwszej rundzie. Po chwili zastanowienia, zamiast skręcenia w lewo, gdzie znajdowała się meta, wybrałyśmy jednak rundę drugą. Podbiegi nie zniknęły, piasek też jeszcze leżał, a słońce świeciło coraz mocniej, tylko ludzi jakoś mniej. Były momenty, kiedy biegłyśmy zupełnie same – tylko na horyzoncie widać było samotnych biegaczy. Wiedziałyśmy co nas czeka, dlatego postanowiłyśmy nie szaleć z tempem. Zrobiłyśmy parę zdjęć pięknego krajobrazu, powstał nawet filmik. Poza tym wspólne rozmowy i mimo zmęczenia prawdziwa radość z biegu. 
Drugi półmaraton w Chrzypsku Wielkim był pierwszym biegiem, który pokonałyśmy w całości wspólnie. Na metę wbiegłyśmy z uśmiechem na twarzach, z czasem 2h 08min, ale to nie on był dzisiaj ważny. Po zasłużonym ochłodzeniu w jeziorze dowiedziałyśmy się, że zajęłyśmy drugie i trzecie miejsce w naszej kategorii wiekowej, to była prawdziwa niespodzianka!
Dziękuję Magdzie za motywację i wsparcie na trasie, Marcinowi za towarzystwo i super dzień, Oliwii gratuluję pierwszych zawodów! Gratulacje również dla Darii, bardzo miło było porozmawiać na żywo! ;)
To był zdecydowanie dobry dzień na bieganie!


  • http://www.blogger.com/profile/08551494861418223852 lullaby

    Gratuluję samozaparcia – ja bym pewno odpuściła i skończyła na ćwierćmaratonie.
    No i oczywiście gratuluję pudła :) Na pewno było to miłym zaskoczeniem :)

  • http://www.blogger.com/profile/14461027382506550425 Dairine

    No dziewczyny, dobra robota. Gratuluje :)

  • Oliwia

    Gratulacje!! I dzięki za doping :) Mam nadzieję, że od teraz regularnie będziemy widywać się na tego typu imprezach ;)

  • http://www.blogger.com/profile/17687244632747559882 Paolis

    brawo!!! znam tę okolicę. jest pięknie!

  • http://www.blogger.com/profile/10830324964989433400 Dorota Kałkowska

    Gratulacje :)

  • http://doladowania.easysub.pl/mrmh doładowania

    Na tej stronce można dostać darmowe doładowanie:
    http://doladowania.easysub.pl/mrmh

    To nic nie kosztuje. Wystarczy wpisać swój numer i przepisać otrzymany kod. Tylko tyle.

  • http://www.learnmoneystrategy.com/JohnTayds/ zarabianie

    Zarabiam pieniądze tu:

    http://www.learnmoneystrategy.com/JohnTayds/

    zalecam to także Tobie, nie jest to zanadto złożone, a zarobić można nieźle ;)

  • http://www.blogger.com/profile/01245838589761851450 Gosia

    Ja z dreszczami wspominam mój start w Pucku (prawie równo rok temu). Było ze 36 st. i niemal zero cienia…
    To był jedyny bieg, na którego mecie się rozpłakałam – z żalu, zmęczenia, bólu i takiej totalnej bezsilności.
    Gratulacje dziewczyny!

  • Anonymous

    Pięknie Dziewczyny, wiadomo-razem zawsze raźniej! :) Podziwiam i gratuluję raz jeszcze! Ewka

 

Your browser is out of date. It has security vulnerabilities and may not display all features on this site and other sites.

Please update your browser using one of modern browsers (Google Chrome, Opera, Firefox, IE 10).

X