Prima Aprilis, nie wierz, bo się pomylisz!

Pierwszy kwiecień zostanie zapisany w pamięci całkiem poważnie. Nie bez powodu uważam wczorajszy start za bieg życia.
Całą sobotę wraz ze znajomymi biegaczami zaklinaliśmy pogodę, która pokazała swoje najbardziej kapryśne oblicze. Śnieg, przeplatany deszczem, a całość ukoronowana gradem i zimnym wiatrem. Kiedy w niedzielny poranek uchyliłam powieli celem szybkiego, pogodowego rekonesansu, zapowiadało się naprawdę obiecująco.
W godzinę dokonałam wszystkich przedstartowych rytuałów. Wraz z M. przemieściliśmy się do galerii handlowej, położonej w bliskim sąsiedztwie startu, w niecałe 20 min. Tam było miejsce zbiórki całej naszej startującej ekipy. W tym monstrualnym przybytku konsumpcyjnej rozpusty spotkałam po raz pierwszy Monikę, którą poznałam dzięki blogowi, a która także startowała. 
O 9.55 ustawiłam się za tabliczką 1:50. Nie wystartowałam może z wysokiego C, ale było całkiem przyzwoicie. Biegłam niemal przyklejona do pacemakera z balonikiem na 1:50. Przez pierwsze kilometry było na tyle tłoczno, że z trudem dotrzymywałam tempa zającowi. Biegłam z nim do 5 km w tempie nie przekraczającym 5:06. Czułam jednak prąd w nogach i odłączyłam się, niesiona na energetycznej fali aż do 9 km. Na dość dużym podbiegu wyminęłam kolejnego pacemakera na 1:50 i biegłam już sama. Power songi, które wgrałam na ipoda okazały się zbawienne w drugiej połowie biegu. Bardzo mały kryzys odnotowałam dopiero na 17 km, ale niezbyt odległa perspektywa mety nieco podbudowałą moje morale. Na ostatniej prostej biegłam jak po zwycięstwo. I w rzeczy samej było to moje osobiste zwycięstwo.
 Mój czas:

1: 47:06 K18 miejsce w kat: 38
5 km: 0:27:16
10km: 0: 52:24
15 km: 1:17:16
Grupa debiutantów, która startowała ze mną, poradziła sobie doskonale:

Anna: 1: 58:44 K40 miejsce w kat.: 21
Małgorzata: 2:15: 23 K20 miejsce w kat: 267
M. :1:54: 35 M18 miejsce w kat.: 745
Kibice i wolontariusze:

Podziękowania dla grupy kibiców, która dzielnie pokonywała komunikacyjne ograniczenia i przemieszczała się z prędkością światła. A także dla przemiłych wolontariuszy.

Kto zgadnie, co na tym zdjęciu jest nie tak?
Share :
You may also like
I jak tu nie biegać! Recenzja książki Beaty Sadowskiej.
Lifestyle - Running
Kobiety biegają…
Running
  • Gratulacje! Podziel się kiedyś swoją plejlistą :)

  • Dziękuję. Jeśli chodzi o plejlistę, to za każdym razem mam coś innego. I przede wszystkim na co dzień niekoniecznie słucham tego, co podczas biegu. Na półmaratonie miałam trzy albumy: Craft Spells na początek, Foster the People w środku i na koniec Katy B.

    Ps. Byłam na Twoim blogu i bardzo tam u Ciebie ładnie. No i podoba mi się muzyka, której słuchasz. Będę zaglądać :)

  • Gratulacje! Złożyłem je również u siebie na blogu ; ))

    http://rolewicz.pl/5poznan-polmaraton-wrazenia-relacje-zyciowka/

    • Dziękuję. Również gratuluję życiówki :)

  • Gratuluje najmocniej, mam nadzieje, że też w przeciągu roku podejmę się wyzwania i wystartuję w półmaratonie ;-)

    P.S. Odwrócone zdjęcie! :))

    • Dziękuję. W rok spokojnie przygotujesz się do biegu na tym dystansie. Trzymam kciuki i życzę wiele motywacji :)

  • Biegniesz w drugą stronę :)))

  • patrzę na zdjęcie i się zdziwiłem w pierwszym momencie, bo prace mam niedaleko i znam ten fyrtel, dodatkowo obserwowałem dokładnie z tego miejsca ten półmaraton i przecież wszyscy biegli w drugą stronę :P