Cześć Wiosna!

Świat stroi się na wiosnę. Choć nie planowałam dzisiaj treningu, piękne słońce wykopało mnie z domu na szybką piątkę. Zaplanowałam intensywny bieg tempowy (brzmi dumnie). Zaczęło się dobrze bo od 4:17, ale później była już tylko równia pochyła, a skończyłam dotykając dna. Po przebiegnięciu 2, 5 km czułam, się jak niedzielny biegacz. Summa summarum udało mi się przebiec dystans 5 km dwie minuty wcześniej niż zakłada plan (morale podbudowane).  
Skąd te słabości? Taki stan rzeczy przypisuję grzechowi obżarstwa, które w ostatnich tygodniach namiętnie uskuteczniam. Literalnie, jem tak, jakby świat miał się zaraz skończyć. Pani waga potwierdza (od zeszłego tygodnia + 2 kg, czy to smutny żart?). Od jutra misternie zaplanowałam dietę detoks (ale bez głodówek) wspomaganą bieganiem wspomaganym zabiegami w domowym spa (czyt. w łazience). Dzień będę więc zaczynała szklanką mineralnej z sokiem z cytrynki, a do tego szklanka ciągnącego się gluta z lnu mielonego, który jest balsamem dla mojego rozhisteryzowanego żołądka. Raport soon.

źródło: themosthealthydiet.com
 

Your browser is out of date. It has security vulnerabilities and may not display all features on this site and other sites.

Please update your browser using one of modern browsers (Google Chrome, Opera, Firefox, IE 10).

X