Felieton o biegowej niemiłości

Znasz to uczucie? Kolega z biegania proponuje Tobie wspólny bieg. Świetny pomysł! – myślisz, ciesząc się, że kolega pomoże Tobie biegać szybciej, bardziej profesjonalnie no i do tego jeszcze bezpieczniej. Spotykacie się pierwszy raz. Biega się fajnie, rozmawia jeszcze lepiej. 10km mija jak chwila moment. Nie zdążyliście skończyć pierwszego biegu, a już jesteście umówieni na kolejne bieganie. Biegowa randka? Nie, przecież to tylko kolega i po prostu biegacie. Tak, dokładnie tak. Kolejny bieg i kolejne kilometry. Kolejne spotkanie. Coraz bardziej się dogadujecie, macie dużo wspólnych pasji, o których nigdy nie wiedzieliście.
No i stało się! Po paru tygodniach i setce kilometrów, po niezliczonych wiadomościach na Facebook’owym czacie oraz paru kawach i piwach – które, rzecz jasna, nie były randką – zaczynacie się spotykać na poważnie. Pierwszy pocałunek. Jest pięknie. Jesteś szczęśliwa. Biega się szybciej. Zauważasz, że można żyć powietrzem. Wszystko pięknie, ale jak wiemy z doświadczenia, za miło być nie może. Tak się właśnie zaczyna (i kończy?) biegowy romans. 
Partner biegowy, z pięknym ciałem i łydkami, z super spojrzeniem i uśmiechem i jeszcze lepszym poczuciem humoru okazuje się popier****ńcem. Może to za mocne słowo, nie jest popier****ńcem, a… ma po prostu „ciężką przeszłość” za sobą. Problemy psychiczne. Widzi w Tobie psychologa, któremu lubi się zwierzać. Po paru tygodniach spotkań zaczyna się wycofywać. I tak nagle zaczynacie mniej biegać. Coraz mniej. Aż w końcu znowu zaczynasz biegać sama i myślisz sobie: nigdy więcej, nigdy więcej nie zgodzę się na ‚wspólne, niewinne bieganie’! ;)

Share :
You may also like
Poznaj ścieżkę biegową Kobiety biegają
Running
Trochę szczegółów o badaniu wydolnościowym
Running - Trening
  • Mój chłopak, którzy zarzekał się (!!!), że on biega tylko sam (!) teraz chce to robić ze mną! Co więcej chce to robić dziś! Uważam, że to co najmniej podejrzane :) Chyba biegające kobiety mają coś w sobie… Bo to nie może być zasługa leginsów: chłopak biegnie raczej przede mną niż za! :))

  • Catherine, koniecznie ruszajcie biegać. To tekst taki wiesz ;) naprawdę z przymrużeniem oka :D
    Może to dziś będzie specjalny i bardzo romantyczny bieg ;) ?

  • ojej to o mnie??? Tylko mój biegowy kolega nie biegał a jeździł obok rowerem – on sie na rowerze ślimaczył ja biegnąc miałam niezły czas :) było fajnie i miło dopóki temat nie zaczął schodzić na to czy jestem szczęśliwa w swoim związku i czy kocham mojego teraz już narzeczonego. Najpierw traktowałam to z przymrużeniem oka ale jak usłyszałam coś w rodzaju zarzutu „to po co zgadzasz się na spotkanie ze mną skoro kochasz innego” powiedziałam stop i podziękowałam za wspólne sportowe spotkania. No i znowu biegam sama :) raz na jakiś czas wspieram początkującą Przyjaciółkę.

    Pozdrawiam Emily

    • Ale się uśmiałam czytając to :) Ja już też preferuję samotne biegi, jak na Zosię Samosię przystało! ;) Pozdrowienia, dla narzeczonego również!

    • Anonymous

      dziękuję Tobie za ten tekst! mrużyłam oko, ale coś dostrzegłam ;) Pozdrawiam walentynkowo! Girls POWER :) M.

    • Nie ma za co dziękować ;) My też pozdrawiamy biegowo-walentynkowo!

  • Historia faktycznie nie wesoła. Kurcze, dlatego właśnie staram się nie wplatać mojego partnera do moich największych pasji i na siłownię. Fitness na szczęście zdominowany jest przez kobiety, więc długo tam nie zawita, ale do wspólnego biegania bym go nie zaprosiła – każdy musi mieć chwilę dla siebie.
    positiveattitudetowards.blogspot.com

    • To raczej tylko taka obserwacja płci przeciwnej ;)

  • Aż się przeraziłam tej historii… Dobrze, że ja już z Mężem biegam :)